

Drugie koty za płoty
2011-05-31
Po inauguracyjnym występie w Starym Kisielinie k. Zielonej Góry Maksowi Guranowskiemu znowu przyszło zmierzyć się z krajową czołówką prestiżowej kategorii Mini ROK. Areną zmagań w ostatni majowy weekend był radomski Kartodrom.
Kartingowe mistrzostwa Polski i najważniejsze krajowe puchary odbywające się w ramach cyklu Briggs & Stratton Karting Sport w Radomiu goszczą co roku. Tak więc większości czołowych polskich zawodników obiekt w Mazowieckiem jest doskonale znany. Maksym Guranowski w tym miejscu startował po raz pierwszy.
Torunianin bez kompleksów podszedł do rywalizacji ze starszymi kolegami. Choć czasy osiągane przez młodego zawodnika Automobilklubu Toruńskiego jeszcze nadal znacząco odbiegają od rezultatów najszybszych, to jednak już podczas treningów dało się zauważyć istotny progres w jeździe siedmiolatka.
Sobotnie zawody przebiegały w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Już na regulację gaźników młodzi kartingowcy wyjeżdżali przy padającym deszczu. W tej sytuacji nawet doświadczonym zawodnikom niekiedy przydarzały się tak zwane spiny, czyli sytuacje, w których ich wózki w zakrętach traciły przyczepność i obracały się wokół własnej osi, robiąc swoistego "bączka". Maksymowi również przytrafiły się tego typu małe przygody, jednak młodziutki torunianin za każdym razem dosyć sprawnie potrafił z nich wybrnąć i szybko powracał do jazdy po torze.
- To były trudne warunki dla wielu zawodników - podkreśla Michał Guranowski, tata siedmiolatka reprezentującego Automobilklub z Torunia. - Brak doświadczenia Maksa sprawił, że poprzeczka w jego przypadku zawieszona była bardzo wysoko. Tym bardziej więc cieszmy się, że tak dzielnie radził sobie w ekstremalnych jak na jego obecne możliwości sytuacjach. Zawody w Radomiu z tego powodu traktujemy jako naprawdę cenną lekcję, naukę dającą przydatne doświadczenie.
Podczas treningu nazywanego regulacją gaźników Maks zaledwie o setne sekundy zanotował gorszy czas okrążenia od Jakuba Szablewskiego z Automobilklubu Leszczyńskiego. Nieznacznie przegrał też z Litwinem Aurimasem Blauzulionisem.
Torunianin przyzwoicie zaprezentował się też w kwalifikacjach. Na nieco przesychającym już torze uzyskał wynik najszybszego okrążenia o blisko 2,5 sekundy lepszy od tego z regulacji gaźników.
Do decydujących wyścigów Maksym nie przystąpił. Decyzja ta podyktowana była dobrem młodziutkiego zawodnika.
- W tej fazie zawodów zaczęło jeszcze mocniej padać - wyjaśnia Michał Guranowski. - Z obawy o bezpieczeństwo Maksa postanowiliśmy tym razem wycofać go z dalszej rywalizacji. Ryzyko licznych kolizji pomiędzy zawodnikami wydawało się bardzo realne. Woleliśmy więc zaoszczędzić siedmiolatkowi możliwych traumatycznych sytuacji, które mogłyby źle rzutować na jego dalszy rozwój. Maksym na wszystko ma jeszcze czas, także zachowujemy spokój i nie zamierzamy robić nic na siłę. W tej chwili już myślimy o kolejnych startach.
Następna odsłona cyklu zawodów Briggs & Stratton Karting Sport również zaplanowana jest w Radomiu. Zawodnicy na miejscowy Kartodrom powrócą w połowie czerwca.
| Archiwum | Administrator: p.iwinski@automobilklubtorunski.pl | © FDP Media, Toruń 2010. |