

Debiutant ukończył duży rajd
2011-08-10
Cel był jeden: dotrzeć do mety i dzięki temu zdobyć kolejne punkty, niezbędne do uzyskania licencji R1. Hubert Ptaszek zadanie to w pełni wykonał.
Osiemnastoletni torunianin w pierwszy weekend sierpnia zadebiutował na OS-ach Rajdowego Pucharu Polski. Utalentowany zawodnik Automobilklubu Toruńskiego niedawno uzyskał licencję rajdową R2, czyli najniższego krajowego stopnia. Żeby stać się pełnoprawnym uczestnikiem pucharu kraju, a dalszej kolejności Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski musi pokonywać kolejne szczeble licencyjne. Istotny krok ku temu zrobił podczas zakończonego w minioną sobotę jubileuszowego, 20. Rajdu Rzeszowskiego. Poza uczestnikami Rajdowego Pucharu Polski i RSMP na Podkarpaciu rywalizowali również zawodnicy walczący o mistrzostwo Słowacji i Puchar Europy Centralnej (CEZ-FIA) – w sumie niemalże 150 załóg.
Hubert Ptaszek w związku ze zbieraniem punktów potrzebnych do uzyskania licencji R1, uprawniającej do startów w RPP, w Rajdzie Rzeszowskim wystartował na zasadach obowiązujących w RD-3L (tzw. rajd debiutu). Zawodnik z Torunia znalazł się w grupie załóg jadących bez pomiaru czasu. Jego zadaniem było po prostu pokonanie trasy. Cel został osiągnięty i upragnione punkty trafiły na konto reprezentanta Karo BHZ Racing Teamu.
- Pojechaliśmy bardzo "lajtowo", nie narzucaliśmy jakiegoś zawrotnego tempa – mówi Hubert Ptaszek. - Podejmowanie zbędnego ryzyka byłoby w tej sytuacji całkowicie bezsensowne.
Podczas rajdu na Podkarpaciu w pamięci młodego torunianina pozostawała przygoda, która spotkała go podczas treningów na tydzień przed "Rzeszowem". Skończyło się wówczas wizytą w przydrożnym rowie. Dlatego zawodnik AT nie zamierzał pozwalać sobie na jakąkolwiek jazdę "na krawędzi".
- Nie musieliśmy cisnąć, bo przecież z nikim formalnie się nie ścigaliśmy - podkreśla. - Rajd Rzeszowski jest bardzo kręty, trudny technicznie. Tam chwila nieuwagi, jeden nawet niewielki błąd może kosztować bardzo wiele. Co więcej, w świadomości cały czas mieliśmy to, że zasady RD-3L wymagają od nas używania seryjnego ogumienia. Musiałem więc mocno dbać o opony, uważać żeby nie złapać gdzieś niepotrzebnego „kapcia”, bo na tego typu gumach o takie zdarzenia naprawdę łatwo. Tego ogumienia używaliśmy także na treningach.
Sukces w postaci zdobytych punktów i nabytego jakże cennego doświadczenia spowodował, że młody reprezentant Automobilklubu Toruńskiego i jego team już myślą o kolejnych poważnych stratach. Dla Hubert Ptaszka już wkrótce przyjdzie czas oficjalnej rywalizacji i ostrego ścigania. Teraz zespół Karo BHZ Racing ma w kalendarzu wrześniowy Rajd Dolnośląski. Niewykluczone jednak, że młodego torunianina kibice będą mogli zobaczyć gdzieś na OS-ach jeszcze w sierpniu.
Fot. Paweł Król
| Archiwum | Administrator: p.iwinski@automobilklubtorunski.pl | © FDP Media, Toruń 2010. |