

Do mety na dwóch kołach
2011-11-23
Ostatnia runda Rajdowego Pucharu Polski okazała się szczęśliwa dla zawodników Automobilklubu Toruńskiego. Teraz torunian czeka prestiżowy Rajd Barbórka.
Przed zmaganiami w stolicy rajdowcy AT wzięli udział w nieco mniej słynnej Barbórce – Cieszyńskiej. Trasa na południu kraju okazała się niezwykle wymagająca i zdradliwa. Swój udział w rajdzie przedwcześnie zakończyło wiele załóg.
- Jak na Puchar Polski był to niezwykle trudny rajd – podkreśla Hubert Ptaszek. – Trasa była bardzo kręta. W zakrętach czekało na nas sporo podbić, nierówności, na których łatwo było o przykrą niespodziankę.
Na jednej z takich pułapek Forda Fiestę młodego torunianina postawiło na dwóch kołach (kapitalnie pokazuje to powyższe zdjęcie fotografa rajdowego Arkadiusza Bara). Ptaszek zachował jednak zimną krew. Wyszedł obronną ręką z tych sporych tarapatów i po chwili z asfaltem stykały się już wszystkie cztery opony.
- Tego typu sytuacje ćwiczyłem na symulatorach – mówi osiemnastolatek z Torunia. – Wydaje się, że w tym momencie to zaprocentowało, choć żadna rzeczywistość wirtualna z pewnością nie zastąpi realnych sytuacji na rajdach. Szczęście bynajmniej nam dopisało.
Niecodzienna sytuacja wywołała żywą reakcję licznie zgromadzonych kibiców. Co ważne, przygoda nie zdeprymowała torunianina. Ptaszek finałową rundę Rajdowego Pucharu Polski ukończył na wysokiej, 11. pozycji. Do udziału w rajdzie zgłosiły się w sumie aż 83 załogi, w tym 66 biorących udział w RPP. Kierowca z Torunia w najsilniej obsadzonej klasie A6 uplasował się tuż za podium, na czwartym miejscu.
Zadowolony z wyjazdu na południe Polski był też drugi z reprezentantów Automobilklubu Toruńskiego, biorący udział w popularnej „Cieszynce”. Przemysław Żabka w swojej klasie N4/30 zajął drugą lokatę. O wygraną chciał powalczyć z Waldemarem Kluzą, jednak wcześniejsze założenia przyjęte przed rajdem, hamowały ostrzejsze zapędy.
- Cel był jasny: ukończyć ten rajd – stwierdza reprezentant Automobilklubu z Torunia. – W tym sezonie z różnych względów nie mogliśmy zaliczyć wszystkich zaplanowanych rund. W Barbórce Cieszyńskiej chcieliśmy po prostu dotrzeć do mety. Musieliśmy pojechać dość asekuracyjnie, choć serce zachęcało do bardziej otwartej walki. Ból był tym większy, że właśnie takie odcinki bardzo mi pasują.
Mimo ostrożnej jazdy tempo Żabki przez dłuższy czas było naprawdę dobre. Nadzieje na wysoką lokatę w klasyfikacji generalnej rajdu pokrzyżowała jednak przebita na ostatnim OS-ie opona. Co gorsza, pojawiły się drobne problemy z wyciągnięciem z bagażnika zapasowego koła. Sześciominutowa strata istotnie przełożyła się miejsce zawodnika AT w końcowym rozrachunku.
Mimo przygód obaj zawodnicy Automobilklubu Toruńskiego z ostatniej rundy pucharu kraju wrócili zadowoleni. Teraz czeka ich start w większej Barbórce, tej warszawskiej. Zawody odbędą się 3. grudnia.

Foto: Arkadiusz Bar (www.arkadiuszbar.pl)
| Archiwum | Administrator: p.iwinski@automobilklubtorunski.pl | © FDP Media, Toruń 2010. |